NOWOŚCI WYDAWNICZE
 
TERMINAL
Tree Of Lie
 
 
TERMINAL
Single
 
 
CARNAL
Re-Creation
 
 
BRIGHT OPHIDIA
Set Your Madness Free
 
 
BRIGHT OPHIDIA - SET YOUR MADNESS FREE
REVOLT001
PROGRAM PŁYTY
INFO
01. Magma
02. Set your madness free
03. Chanting of the Maniac
04. Girl inside
05. Borderline
06. Holes
07. Brain scar
08. I can
09. Die and become.
10. Homunculus

Cała przygoda zaczęła się 10 lat temu od epizodu trash metalowego i hardcora. Dziś, BRIGHT OPHIDIA, to progresywny metal z elementami jazzu, muzyki etnicznej, electro, black metalu czy gotyku. Zespół grający zróżnicowane dźwięki i harshowy wokalista. Ciągłe zmiany tempa, beatów, nastroju i dźwięku. Coś niesamowitego.

Oryginalne podejście do grania w wykonaniu BRIGHT OPHIDIA zostało zarejestrowane na 2 poprzednich albumach dla Metal Mind Productions - "Coma" (2003) i "Red Riot" (2004). Te krążki miały świetne recenzje krytyków i jeszcze lepsz opinie fanów. Zespół wykazał się także na szeregu festiwali, takich jak Metalmania, Merciless East Festival, Hunter Fest i Kaliningrad Bike Show .

"Set Your Madness free" to zróżnicowany materiał, od progresywnego metalu, przez electro-rock, jazz, industrial czy nawet gotyk. Tu nie ma granic. "Set Your Madness Free" to muzyka w nowym wymiarze. Naprawdę 10 niebezpiecznych utworów. Oprawa audiowizualna jest dziełem Mentalporn.com (którzy pracowali dla Deathstars, Frontside, Darzamat among others), zaś za sesję foto odpowiada duet KRYSIUK&KAJKO.

To podróż do głębi waszego umysłu. Przygotujcie się by go wyzwolić.

SKŁAD
Adam - vocal
Przemek - guitar
Michal - keys
Cezar - drums
Mariusz - bass

Więcej informacji:
www.myspace.com/brightophidia
www.brightophidia.pl
Promocja: michal@witchinghour.pl

RECENZJE

"Mieszanka to szalenie eklektyczna i spodziewać się można po niej wszystkiego" - Hard Rocker

"Jest tu dużo ciekawych melodii, niebanalnych i karkołomnych linii wokalnych (brawo Adam Bogusłowicz!), są chwile wyciszenia, jest mnóstwo "rzeźbiących" partii gitarowych (brawo Przemysław Figiel!), jest kaskada mocnego metalowego grania" - MLWZ.pl

"Jeśli cenicie nowoczesne granie, nie stroniące od progresywności, eksperymentów i na dodatek opatrzone bardzo dobrym, wielowymiarowym wokalem operującym w skali krzyków, growli i czystego śpiewu to krążek Set Your Madness Free jest dla Was. Dla mnie zaś to zdecydowanie jedna z lepszych płyt "made in Poland" tego roku" - Metal.pl

""Set Your Madness Free" charakteryzuje ogromne bogactwo zarówno środków wyrazu jak i różnorodnych instrumentalnych smaczków od całej gamy partii gitar, poprzez sekcję dętą, na wyrafinowanej elektronice kończąc" - Nocturnal Battle Of Chariots

-oOo-

BRIGHT OPHIDIA - "Set Your Madness Free"
(CD 2009 / Revolution Records & Witching Hour Productions)

Ciekaw jestem co powiedzą co niektórzy fachowcy po "lekturze" nowego albumu białostockiej ekipy? Czy nagle stwierdzą, że tak wyśmienitej kapeli w naszym kraju dawno nie było, czy skłamią, że słuchali jej od "zawsze"? A może wpakują ich do jednej szuflady z wszystkimi innymi klonami DREAM THEATER? Już widzę te "ochy" i "achy", zachwyty i entuzjastyczne recenzje, w których nie ma za grosz profesjonalizmu i podstawowej wiedzy na temat muzyki... BRIGHT OPHIDIA miała w przeszłości pecha, bo trafiła na kompletnie nie dbającego o promocję wydawcę, który zajmował się jedynie (i nadal niestety to robi) nie zawsze uczciwymi działaniami. Dlatego w przepastnym worze wydawnictw tej firmy obok totalnego chłamu i grup z rozkapryszonymi wokalistkami przepadł bardzo dobry moim zdaniem, drugi album białostoczan pod tytułem "Red Riot" z 2004 roku. Zwrócili wówczas moją uwagę zgrabnym przechodzeniem z konwencji w konwencję, mieszaniem różnych klimatów i wysokim poziomem wykonawczym. Nie inaczej jest na nagranej kilka lat później, a nam współczesnej "Set Your Madness Free". Zgodnie z tytułem, szaleństwo zostało uwolnione i mamy tu trudny do ogarnięcia, ale bardzo przemyślany misz-masz prog-metalu, death metalu, gotyku, jazzu, industrialu i rocka. W ramach każdego z numerów dzieje się naprawdę bardzo dużo, w czym zasługa zarówno wszechstronnego wokalisty Adama "Gethsemane" Bogusłowicza, jak i wszystkich pozostałych muzyków. Szczególną uwagę zwracają zagmatwane partie gitar, połamana rytmika, ciekawe smaczki, tu i ówdzie użyty saksofon oraz umiejętnie wplecione brzmienia klawiszy (między innymi świetne partie melotronu!). Dzięki temu można się tu doszukać pewnych konotacji z tak różnymi zespołami, jak PORCUPINE TREE, PINK FLOYD, KING CRIMSON, KORN, MESHUGGAH, DREAM THEATER, FAITH NO MORE, a jednocześnie BRIGHT OPHIDIA brzmi dokładnie tak, jak to sobie wymyślili, czyli jak... BRIGHT OPHIDIA. Godne to uwagi, bo w Polsce tak naprawdę mieliśmy dotąd tylko kilka kapel, które brzmiały oryginalnie, świeżo i nie miały swoich odpowiedników wśród mniej lub więcej znanych zespołów z zagranicy. Sztuka to nie lada i mnie osobiście ta płyta naprawdę rajcuje. Można jej słuchać wiele razy i wciąż doszukuję się nowych rzeczy, na które nie zwróciłem uwagi za poprzednim razem. W tym miejscu polecam przykładowo siódmy na krążku "Brainscar", w którym można odnaleźć rasowe metalowe grzańsko, jazzujące fragmenty, elementy flamenco i muzyki etnicznej, a to jeszcze nie wszystko. A że cały album brzmi doskonale dzięki Hertz Studio i samego zespołu, to nic, tylko należy atakować tym materiałem tak zwany West. Bo u nas i tak znajdzie się jedynie mała grupka osób, którym to pokręcone, wyrafinowane i wymagające skupienia granie się spodoba. Snobów i "znawców" z co niektórych mediów nie wliczam, gdyż tępię debilizm, niekompetencję i pozerstwo.

ocena: 9/10
Diovis
www.mrocznastrefa.webh.pl

BRIGHT OPHIDIA - "Set Your Madness Free"
(CD 2009 / Revolution Records & Witching Hour Productions)

O tej formacji było przez jakiś czas dość cicho, teraz jednak światło dzienne ujrzała ich trzecia pełnoprawna produkcja. Każdy kto słyszał wcześniejsze dokonania Bright Ophidia doskonale wie, że może się spodziewać od tej kapeli muzyki przede wszystkim ciekawej i eklektycznej. Takiej, która nie boi się zapuszczać w bardzo różniące się od siebie rejony.

Tak też dzieje się na albumie pt. Set Your Madness Free. Jest tu dużo ciekawych, z lekka połamanych rytmów. Słychać silne wpływy hard core'a i metalu, a wszystko to okraszone rockową łagodnością i melodyką oraz miejscami wycieczkami w bardziej ambitne strony, chociażby jazzowe. W skrócie tak wygląda program tego materiału.

Bright Ophidia pomimo wykonywania muzyki skomplikowanej i można powiedzieć progresywnej, nie unika też momentów szybko odnajdujących drogę do pamięci słuchacza. Panowie czują się w tej stylistyce jak u siebie. Dzieje się tak chociażby w kompozycji tytułowej - odnajdziemy w niej interesującą żonglerkę rytmem i emocjami. Ten numer to bardzo dobry przykład na wielowymiarowość twórczości tej załogi.

Na Set Your Madness Free oprócz standardowego rockowego instrumentarium doszukać się można również subtelnie wykorzystanej elektroniki. O tym, że zabawy z takimi dźwiękami były dobrym pomysłem przekonuje chociażby kawałek zatytułowany "Chanting Of The Maniac". Wcześniej wspominałem o łagodniejszych, rockowych rejonach, które to czasami panowie z Bright Ophidia odwiedzają i abyście nie błądzili zbyt długo wskażę Wam teraz najkrótszą do nich drogę. Skierujcie się na kompozycję "Girl Inside", gdyż to właśnie w niej usłyszycie wszystko co najlepsze w tej materii.

Dla wielbicieli łączenia jazzowych wpływów z nowoczesnym, ciężkim graniem nie lada gratką będzie utwór zatytułowany "Brainscar". Ponadto równie ciekawie robi się przy okazji bardziej podniosłego, monumentalnego wręcz "I Can". Podejrzewam, iż powinien czynić potężne wrażenie w konfrontacji scenicznej.

Jeśli cenicie nowoczesne granie, nie stroniące od progresywności, eksperymentów i na dodatek opatrzone bardzo dobrym, wielowymiarowym wokalem operującym w skali krzyków, growli i czystego śpiewu to krążek Set Your Madness Free jest dla Was. Dla mnie zaś to zdecydowanie jedna z lepszych płyt "made in Poland" tego roku.

DOMINIK/NEHAMOD
www.metal.pl

BRIGHT OPHIDIA - "Set Your Madness Free"
(CD 2009 / Revolution Records & Witching Hour Productions)
Autor: Artur Chachlowski
15.06.2009.

Chyba jeszcze nigdy nie recenzowałem na łamach naszego portalu tak ekstremalnie brzmiącej płyty. Metalcore, hard core metal, death black metal, drapieżne, ociekające gniewem, kąsające, dźwięki. Tak na swojej nowej płycie gra pochodząca z Białegostoku grupa Bright Ophidia.

Pierwszy skład zespołu zaczął funkcjonować w 1998 roku. Jego założycielami byli Czarek Mielko (perkusja), Adam Bogusłowicz (wokal) oraz gitarzysta Mariusz Maciejczuk i basista Piotr Romaniuk. Do 2000 roku zespół nagrał trzy materiały demo: "Bright Ophidia" (1998), "Spell Your God" (1999/2000) oraz "Fist" (2000). W tym okresie do grupy dołączył gitarzysta Przemysław Figiel, a zespół zaczął odchodzić od klasycznego metalu, unowocześniając swoje brzmienie i aranżacje. Przełom 2002 i 2003 roku przyniósł kontrakt z firmą Metal Mind i debiutancką płytę zatytułowaną "Coma". W tym czasie wykrystalizował się nowy trzon zespołu: Mielko, Bogusłowicz, Figiel, do których dołączyli basista Mariusz Rusiłowicz oraz klawiszowiec Michał Franczak. Kolejny album pod szyldem Metal Mindu ukazał się w 2004 roku i nosił tytuł "Red Riot".

Teraz Bright Ophidia wydała swój trzeci album studyjny zatytułowany "Set Your Madness Free". Wydawnictwo ukazuje się nakładem Revolution Records, a dystrybucją na krajowym rynku zajmuje się Mystic Production. Bright Ophidia prezentuje na tym krążku nieszablonową muzykę metalową z progresywnym i industrialnym zacięciem. Umiejętnie łączy też wiele stylów muzycznych i sposobów muzycznej ekspresji.

"Set Your Madness Free" to potwierdzenie wyjątkowej dojrzałości, otwartości i wyobraźni muzyków tworzących ten zespół. To połączenie metalu z elektro-rockiem, jazzem, industrialem, post-rockiem oraz muzyką gotycką. Płyta ma takie chwile, że jest równocześnie spokojna i agresywna, klimatyczna i wybuchowa, ale w każdym przypadku jest ona niesamowicie ekspresyjna. Drapieżna, krwista i wyrazista.

Jeżeli komuś z naszych Czytelników niestraszne są ekstremalnie ciężkie thrash metalowe dźwięki, jeżeli w ogóle ktoś lubi nowoczesny metal z domieszką awangardy, a także niestereotypowe granie, niechaj koniecznie sięgnie po najnowszą płytę grupy Bright Ophidia. Tak sobie myślę. omówienie "Set Your Madness Free" pewnie nie trafiłoby na łamy MLWZ.PL, gdyby w muzyce tego białostockiego zespołu nie było wystarczającej liczby ciekawych pierwiastków, które powodują, że Bright Ophidia wyróżnia się na tle innych, heavy metalowych, wykonawców. Jest tu dużo ciekawych melodii, niebanalnych i karkołomnych linii wokalnych (brawo Adam Bogusłowicz!), są chwile wyciszenia, jest mnóstwo "rzeźbiących" partii gitarowych (brawo Przemysław Figiel!), jest kaskada mocnego metalowego grania. Dlatego zwracam uwagę na tą pozycję płytową. Uważam, że warto rozglądnąć się za tym albumem. Nawet, jeśli na co dzień gustuje się w bardziej spokojnych klimatach.

www.mlwz.ceti.pl

BRIGHT OPHIDIA - "Set Your Madness Free"
(CD 2009 / Revolution Records & Witching Hour Productions)

Wielka to przyjemność skrzyżować swoje drogi z takim wydawnictwem, nie powiem. Tym większa, że moja ostatnia styczność z Bright Ophidia miała miejsce bodaj 8 lat temu, przy okazji recenzowania "Spell Your God" i "Fist", zapomnianych już nieco nagrań demo zespołu. Na porównania najnowszej propozycji Bright Ophidia z tamtym okresem ich działalności nie będę się silił, bo to dwie zupełnie inne bajki. Nie będę też udawał, że znam dwa poprzednie albumy zespołu, "Coma" i "Red Riot", wydane nomen omen przez MMP, bo ich zawartości nie znam. Jakoś się nie zdarzyło. Mamy rok 2009 i nakładem Revolution Records, kolejnej ambitnej inkarnacji wydawniczej Mr Krysiuka ukazuje się "Set Your Madness Free", album, który moim zdaniem powinien wywindować Bright Ophidia w muzycznej hierarchii bardzo wysoko, a wydawcy przysporzyć wiele uciechy (no i trochu grosza, czego obu stronom życzę).

Już sam tytuł płyty nakreśla i podpowiada metodę, którą warto zastosować przy słuchaniu Bright Ophidia. Krótko mówiąc, jeśli słuchacz otworzy mózgownicę, wpuści weń nieco świeżego luftu i pozwoli zawładnąć muzyce jego emocjami, klient jest załatwiony. Dobra nasza. A jak się trafi jakiś zatwardzialec, co to lubi utyskiwać, rozbierać płytę na czynniki pierwsze, albo co nie daj będzie próbował przypasować Bright Ophidia do jedynie słusznej strony ścieżki (wiadomo której), to albo gówno zrozumie, albo się zrzyga. Nie wiem co gorsze.

Od samego początku obcowania z "Set Your Madness Free" napadły mnie skojarzenia, dostrzegalne inspiracje czy podobieństwa do innych twórców muzyki nazwijmy to eksperymentalnej. Jest ich sporo i różnorodne. Zacznę od Ameryki, gdzie od razu na usta ciśnie się Pantera, Marilyn Manson, stary dobry Buzzov-En, aż po wszelakie wcielenia Devina Townsenda z Physicist i Strapping Young Lad na czele. Są mocarne kanonady, przyspieszenia, ale i karkołomne zmiany tempa i zwolnienia. Sporo w tym psychotycznych patentów rodem z Cynic czy wręcz King Crimson. Długo by jeszcze wymieniać. Jednym słowem progresja i ekspresja pełną gębą. Momentami trąci Bright Ophidia takim nieco wyświechtanym metal core, co akurat mnie nie cieszy.

Niewielką konkurencję ma Bright Ophidia na krajowym podwórku, może to i lepiej. Bo ani ich wrzucić do worka z muzyką eksperymentalną, gdzie widzę pewne podobieństwa muzyczne do kapel pokroju Dr Zoydbergh czy Orange The Juice, ani tym bardziej do tradycyjnie rozumianej progresji (jak to brzmi), choć w niektórych utworach czuć podobny schemat myślenia jak u Osada Vida i Division By Zero, przy czym nie zamierzam tutaj urządzać dociekań kto tu kogo kopiuję, bo jaki w tym sens. Podobnie jak dwa wymienione twory Bright Ophidia rozwiązuje kwestię aranżacji wokali. Raz im to wychodzi lepiej raz gorzej, a generalnie przyzwoicie. Żeby już skończyć tą wyliczankę, dorzucę do zestawu jeszcze tylko Tenebris, którego pozycja, zawieszona gdzieś pomiędzy muzycznymi stylistykami, zdaje się najlepiej oddawać sytuację Bright Ophidia.

"Set Your Madness Free" charakteryzuje ogromne bogactwo zarówno środków wyrazu jak i różnorodnych instrumentalnych smaczków od całej gamy partii gitar, poprzez sekcję dętą, na wyrafinowanej elektronice kończąc. Do brzmienia i realizacji dźwiękowej płyty również nie ma się jak przyczepić. W Hertz Studio zrobili swoje i serce rośnie widząc, że panowie Wiesławscy radzą sobie nie tylko z ekstremą. Trudno się wdawać w analizę poszczególnych utworów. Spory esej by z tego wyszedł. Płyta jest przemyślana, treściwa, a przy czasie trwania 55 minut zupełnie się nie dłuży. Reasumując, nie jest to muzyka dla każdego, niemniej warto mieć tą pozycję w swojej płytotece. Polecam z czystym sumieniem.

Mythrone
8/10
www.nbc.art.pl

BRIGHT OPHIDIA - "Set Your Madness Free"
(CD 2009 / Revolution Records & Witching Hour Productions)

W nawałnicy przeciętności bardzo łatwo jest przeoczyć interesujące zespoły. W taki sposób nie dane mi było poznać wcześniej twórczości białostockiego Bright Ophidia. Głupio mi z tego powodu. Trudno, lepiej późno niż wcale.

Nie mam tu zamiaru udawać omnibusa i rozpisywać się o twórczości załogi z Białegostoku, zwłaszcza że nie miałem okazji jej wcześniej poznać. Jedynie kilka informacji na internecie dały mi minimalną wiedzę. Niemniej jednak należy wspomnieć że "Set Your Madness Free" to już trzeci album w dorobku Bright Ophidia. Nie wiem czy najlepszy i nie mam zamiaru się nad tym rozwodzić. Dla mnie nie liczy sie jak przedstawia się ten krążek na tle pozostałych, liczy się to jak przedstawia się ogólnie. A wrażenie jest jak najbardziej pozytywne. Czas spędzony z tą muzyką nie poszedł na marne. Przy pierwszym kontakcie było to dokładne, powolne poznawanie każdego dźwięku, przy kolejnych jedynie czysta przyjemność obcowania z niebanalną muzyką. Najłatwiej można by było określić ją mianem progresywnego metalu i pewnie mam rację, ale przyczepianie etykietki Bright Ophidia nie wyjdzie za dobrze, gdyż nie każdy będzie chciał zapoznać się z ich twórczością.

Co więc jest w niej takiego godnego polecenia każdemu fanowi ekstremalnych dźwięków? Wiele i zapewne więcej, ale nie wszystko jestem w stanie konkretnie nazwać. W pierwszej kolejności wybija sie sama muzyka, szalona jazda bez trzymanki. Mamy tu wszystko, co muzyka metalowa do tej pory wydała - thrash, death, black itd, itp.... Można by tak wymieniać w nieskończoność. Do tego dochodzą jeszcze elementy jazzu i muzyki elektronicznej. Podane w najwyższej jakości. Poza tym, że muzyka jest zróżnicowana, to ma także niezły groove, cholernie mocny element całości. Dzięki temu słucha się jej znakomicie, a głowa i nogi same rwą się do "tańca". Muzyka nie była by tym gdyby nie rewelacyjny wokal Adama Bogusłowicza. Czego on nie robi ze swoimi strunami głosowymi. Czysty liryczny wokal, wrzaski, krzyki, zgrzyty, czy jak tam to nazwać do death metalowego growlu. Jego wokal i techniczne umiejętności reszty członków Bright Ophidia tworzą całkowicie spójna całość. Tu żaden dźwięk nie jest przypadkowy, niekontrolowany, wszystko jest idealnie i na swoim miejscu.

Muzyka tworzona przez Bright Ophidia na pewno nie należy do najłatwiejszych, ale gwarantuję że każdy kto sięgnie po "Set Your Madness Free" nie poczuje się zawiedziony. Nieważne czy lubi takie dźwięki czy też nie, tego poprostu nie da się zapomnieć. Mocne, chwytliwe i inteligentnie rozbudowane utwory zawładną Twoim umysłem.

SLY
4,5/5
www.psychozine.eu

 
  Revolution Records | 2009-2010 | design by MLF | STUDIO XIII